Kompas

Słowacki Raj – Sucha Bela i Przełom Hornadu

Jednodniowy wyjazd na Słowację

Na południe od Spiskiej Nowej Wsi rozciąga się krasowy Park Narodowy Słowacki Raj (słow. Národný park Slovenský raj). Płaskowyż, niegdyś wapienny, jest rozdarty głębokimi dolinami, kanionami i wodospadami, tworząc niecodzienne krajobrazy. Bajkową atmosferę współtworzą szumiące potoki, bujna zieleń drzew, mchów i paproci oraz wilgotne, rześkie powietrze. Na terenie Słowackiego Raju wytyczono dziesiątki kilometrów atrakcyjnych szlaków turystycznych. Przyjrzyjmy się, jak można aktywnie spędzić cały dzień u naszych południowych sąsiadów.

Wąwóz Sucha Bela, czyli najpopularniejszy szlak w Słowackim Raju

Najpopularniejszym miejscem postojowo-wypadowym jest ośrodek Podlesok. Mieści się tam płatny parking, gdzie w cenie 2 euro można zostawić samochód na cały dzień. Podobnie jak w polskich Parkach Narodowych, wstęp jest płatny i kosztuje 1,5 euro na osobę. Udajemy się w kierunku wąwozu Sucha Bela. Jest to jeden z najpopularniejszych szlaków w Słowackim Raju, którego przejście jest możliwe tylko w jednym kierunku. Pierwszy etap jest stosunkowo prosty i wprowadza nas w klimat okolicznej przyrody.

Sucha Bela Słowacki Raj

Przemierzamy dno doliny, stąpając po mieszaninie żwiru i kamieni. Z biegiem szlaku, kierując się do źródeł potoku Suchej Beli widać, jak ściany wąwozu stają się coraz wyższe i węższe. Coraz trudniej maszerować suchą podeszwą i omijać rozlewisko. Na szczęście wzdłuż koryta, od kilkunastu do kilkudziesięciu centymetrów na poziomem wody umieszczono drewniane kładki i drabinki. Omszone stopnie są znacznym ułatwieniem, ale zazwyczaj ich mokra i śliska powierzchnia stwarza zagrożenie i nietrudno o upadek. Generalnie jak to w życiu – trzeba uważać.

Słowacki Raj na Słowacji

Słowacki Raj i drabinki

Po około 45 minutach spokojnej wędrówki docieramy do pierwszego ciekawszego punktu. Przed nami ponad 20-metrowy Misowy Wodospad. Nazwa podobno wzięła się od wody, która wypływa z wielkich mis skalnych. Jednakże to nie wodospad przykuwa naszą uwagę. Tuż obok niego znajdują się równie wysokie drabinki, przytwierdzone do stromych skał. Sam wodospad najpewniej większe wrażenie robi wiosną, gdy topniejący śnieg zasila go z pełną mocą. Tymczasem przejście drabinek jest o wiele ciekawszym doświadczeniem, niż oglądanie kapiącego strumienia, zwłaszcza dla osoby z lękiem wysokości. Cóż, na brak wrażeń nie można narzekać.

Drabinki Sucha Bela Słowacki Raj
Drabinki Sucha Bela Słowacki Raj
Drabinki Sucha Bela Słowacki Raj

Najtrudniejszy odcinek szlaku w Słowackim Raju

Za wodospadem ściany wąwozu zbliżają się niebezpiecznie blisko do siebie. Drewniane stopnie zostały zastąpione metalowymi podestami, a drabinki pozwalające pokonać strome przewyższenia terenu stały się jeszcze wyższe i bardziej strome. Jest to właściwie najbardziej wrażliwe miejsce pod względem przestojów. Przemieszczanie się w wąskim korycie potoku jest możliwe tylko w pojedynkę i na pewnym odcinku nie ma możliwości wyprzedzenia kogoś przed nami.

Drabinki Sucha Bela Słowacki Raj

Dlatego na przejście Suchej Beli najlepiej wybrać się rankiem, zanim jeszcze tłumy turystów wypełnią kanion. W sezonie szlakiem wędruje 1000 osób dziennie, co przekłada się na długie czasy oczekiwania. Przejście drabinek nie należy do prostych czynności, a wystarczy wyobrazić sobie, co czuje osoba, której lęk wysokości nie pozwala zrobić kroku dalej. Gdy dojdzie do zatoru na trasie, można zostać zatrzymanym nawet na dwie godziny! W moim przypadku w weekendowy poranek, wystarczyło wyruszyć z parkingu o godzinie 8:00, by móc cieszyć się spokojnym przejściem. Po drodze mijamy jeszcze Okienkowy i Korytkowy Wodospad.

Momentami wspinamy się wzdłuż pionowych ścian, by za chwilę przejść przez klaustrofobiczne przewężenia wąwozu, a następnie wędrować po drewnianych kładkach. Ich wyślizgane belki dostarczają kolejnych wrażeń, ale jednocześnie uzmysławiają, że miejsce to nie należy do najbezpieczniejszych. Nie jest to najtrudniejszy szlak Słowackiego Raju, ale z pewnością trzeba zachować ostrożność.

Drabinki Sucha Bela Słowacki Raj

Ucztą dla oczu jest obserwowanie, jak nagie, surowe skały na dnie wąwozu, stopniowo ustępują miejsca soczyście zielonym mchom, paprociom, krzewom i drzewom u szczytu. Wejście na wypłaszczony teren przypomina odcinek znany z początku szlaku. Wąwóz przechodzi w coraz szerszą dolinę, a poziom adrenaliny wyraźnie spada. Ścieżka pnie się ku górze, a my po około dwóch godzinach wędrówki docieramy do asfaltowej drogi, która doprowadzi nas do rozwidlenia szlaków. Etap pierwszy za nami!

Klasztorisko szlak Słowacki Raj

Klastorisko, czyli ruiny klasztoru z XIII wieku

W przydrożnej wiacie pora na mały posiłek i uzupełnienie płynów. Rozprawiamy o tym co przeżyliśmy i zastanawiamy się, czym jeszcze Słowacki Raj nas zaskoczy. Po krótkiej przerwie kierujemy się żółtym, a następnie czerwonym szlakiem w stronę kilkusetletnich ruin. Prosta droga przez las po płaskim terenie nie przysparza trudności. Po niecałej godzinie docieramy do rozległej polany, z której między drzewami udaje się dostrzec panoramę Tatr. Znajdujemy się na terenie dawnego kartuskiego klasztoru, którego historia sięga 1241 roku.

Klasztorisko w Słowackim Raju

Obecnie ruiny Klasztoriska znajdują się pod opieką archeologów, którzy dokumentują surowe życie kartuskich zakonników, zaprzysiężonych do milczenia, modlitwy oraz postu, ale i pracy. Kartuscy zakonnicy zajmowali się lecznictwem, rolnictwem oraz kopiowaniem ksiąg, a ich klasztory słynęły z bogatych bibliotek. Początkowo był słowiańskim grodem obronnym, stanowiącym schronienie dla mieszkańców Spiszu, ale około 1300 roku teren został przejęty przez zakonników, którzy rozpoczęli budowę klasztoru. Trwał on do 1543 roku, kiedy nękany przez dziesiątki lat kolejnymi najazdami Tatarów, zbójców i grabieżców został zburzony z nakazu ówczesnego biskupstwa. Wtedy też kartuzi przenieśli się nad Dunaj, do Czerwonego Klasztoru w Pieninach.

Klasztorisko Słowacki Raj

Słowacki Raj i Przełom Hornadu

Od Klasztoriska do miejscowości Podlesok wiedzie niebieski, dwukierunkowy szlak. Jest to o tyle problematyczne, że jest najczęściej odwiedzanym miejscem w Słowackim Raju. Mimo braku drabinek, jak w przypadku jednokierunkowej Suchej Beli, ze względu na wąskie odcinki nieraz trudno o mijanie się kolejnych grup, co przekłada się na przestoje na trasie. Pierwsze przejście przełomu odnotowano zimą 1906 roku. Zadanie było o tyle łatwe, że korzystano wtedy z zamarzniętej rzeki. Latem tego samego roku dokonano pierwszego spływu. Tak też przygotowywany przez lata, dopiero w 1974 roku został oddany do użytku jako Ścieżka Ratowników Górskich (słow. chodník Horskej služby). Od tamtego czasu 17 kilometrowa trasa przerzuca się z brzegu na brzeg poprzez siedem mostów i kładek Słowackiego Raju.

Słowacki Raj Przełom Hornadu most
Słowacki Raj Przełom Hornadu

Przejdźmy przez Stupaczki

Najatrakcyjniejszy odcinek Przełomu Hornadu (słow. Prielom Hornádu) zostawiamy na koniec. Kilkaset metrów szlaku o najbardziej eksponowanych brzegach nosi nazwę Żelazne Wrota (słow. Železné Vráta). Wapienne ściany przełomu sięgają nawet 150 metrów, zostawiając między sobą miejsce jedynie na spokojny nurt rzeki. By umożliwić pokonanie trasy bez brodzenia w wodzie, do pionowych ścian wąwozu przymocowano ponad 150 stalowych stupaczek (słow. stúpački). Podczas przekraczania kolejnych półeczek, umieszczonych kilka metrów nad nurtem rzeki, uderza w nas niesamowita dawka emocji. Niektóre ze stupaczek delikatnie skrzypią i trzeszczą, co dodaje odrobiny adrenaliny. Co prawda nie przechodzimy nad przepaścią, ale działanie wyobraźni pozostaje nieocenione. Wychodząc z lasu docieramy do naturalnej wapiennej bramy zwanej Gardzielą Hornadu (słow. Hrdlo Hornádu). Stamtąd już tylko 30 minut marszu dzieli nas od zaparkowanego samochodu.

Słowacki Raj Przełom Hornadu
Słowacki Raj Przełom Hornadu szlak
Słowacki Raj Przełom Hornadu stupaczki
Słowacki Raj Przełom Hornadu

Słowacki Raj - Raj Utracony, czy Raj Odzyskany?

Planując wycieczkę po Słowackim Raju warto mieć na uwadze, że niektóre trasy nie są łatwe. Nie rzadko można natknąć się na drewniane drabinki, metalowe podesty i łańcuchy, które w czasie deszczu stają się śliskie, a przez to niebezpieczne. Część szlaków biegnie korytami potoków, więc bez właściwego obuwia nie warto wyruszać w trasę. Jednakże, będąc odpowiednio przygotowanym, można sprawić sobie jednodniowy, aktywny wypoczynek. Może to dobra alternatywa na tatrzańskie wędrówki, kiedy pogoda nie pozwala cieszyć się widokami?

Rysy korona gór polski

Siemanko! Ja jestem Karol, a Ty właśnie odwiedzasz moje miejsce w sieci. Znajdziesz tu informacje ze świata (mojego), kilka opinii i trochę faktów, o tym gdzie bywam i co odwiedzam. Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, kliknij tutaj.

Jeśli masz chwilę, zerknij tu:

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments