Kompas

Naddniestrze - byłem w państwie, które nie istnieje

Tyraspol i historia komunizmu, która trwa nadal [sporo zdjęć]

Wstajemy rano, około 6:30. Trzęsiemy się na samą myśl opuszczenia ciepłego śpiwora i wytknięcia choćby kawałka nosa poza namiot. Sami jednak zgotowaliśmy sobie ten los, na szczęście szybkie ruchy zapewniają przypływ ciepła. Po kilkunastu minutach ruszamy już w stronę stacji benzynowej, by oddać się porannym rytuałom. Napięcie narasta, bo właśnie dzisiejszego dnia mamy zamiar odwiedzić Naddniestrze, a konkretniej Tyraspol, stolicę tego nieuznawanego państwa.

Podróże Autostopem

Kwadrans po wizycie na stacji stajemy już na poboczu i mamy nadzieję, że niedługo, dzięki uprzejmości przejezdnych, znajdziemy się po drugiej stronie rzeki. Rzeki, która jest naturalną granicą między Mołdawią, a Naddniestrzańską Republiką Mołdawską.

Podróże Autostopem

O co chodzi z tym Naddniestrzem?

Naddniestrze odrywa się od Mołdawii w 1990 roku. Wprowadzenie języka mołdawskiego jako jedynego języka urzędowego na terenie, gdzie większość porozumiewała się po rosyjsku, doprowadza do buntu Naddniestrzan. Rok później wybucha konflikt zbrojny, który zostaje zakończony po wkroczeniu stacjonujących na tym terenie wojsk rosyjskich. W 1992 roku zostaje podpisane porozumienie. Głosy separatystyczne jednak nie ustają. Władze Naddniestrza ogłaszają dążenie do pełnej autonomii i utworzenia na terenie Mołdawii niezależnej republiki. Do dnia dzisiejszego teren w większości położony na lewym brzegu Dniestru, nie jest uznawany na arenie międzynarodowej jako osobne państwo. Mimo to posiada przede wszystkim własne urzędy, własną walutę, flagę, hymn, godło oraz rząd z prezydentem na czele. Stolicą Naddniestrza jest Tyraspol (Tiraspol), drugie co do wielkości miasto w Mołdawii.

Tyraspol napis cyrylicą

Placinta i mołdawska gościnność

Czekamy cierpliwie na autostop. Wtem zjawia się Jasza idący z porannych robót na pastwisku i zaprasza nas na do siebie na mały poczęstunek. Ostrzegano nas przed gościnnością Mołdawian, nie możemy odmówić. Gospodarz częstuje nas herbatą i placintą, czyli tradycyjnym plackiem z nadzieniem, w tym przypadku śliwkowym. Mimo mojej nieznajomości cyrylicy, a bazując na podobieństwach polskiego i rosyjskiego przez prawie godzinę dyskutujemy na przeróżne tematy. Delikatnie pytam, jak to jest po drugiej stronie rzeki i czy należy obawiać się kontroli na granicy, która oficjalnie nie istnieje. Jasza mówi, że nie ma problemu z jej przekroczeniem, a zamiast pieczątki do paszportu, dostaje się kartkę migracyjną, którą należy okazać przy wyjeździe. Cóż, nie pozostaje nam nic innego, jak przekonać się o tym na własnej skórze.

Autostopem przez Mołdawię

Naddniestrze i granica, czyli bez łapówki się nie obejdzie

Zostajemy podwiezieni przez gospodarza za most na Dniestrze. Żegnamy się z Jaszą i kierujemy swoje kroki w kierunku punktu kontrolnego. Tam zastaje nas niemiła niespodzianka. Nie zostajemy wpuszczeni na teren Naddniestrza. Oficerowie graniczni informują nas, że to przejście jest dla Mołdawian, Rosjan, Ukraińców, ale Paljaki niet. Jeśli chcemy dostać się do Tyraspolu, powinniśmy udać się na przejście w mieście Bendery (Biendery), tutaj nam się to nie uda. To naprawdę ciekawe uczucie, nie zostać wpuszczonym na teren państwa, które nie istnieje i nie móc przekroczyć granicy, której nie ma. Wracamy.

Autostopem na Ukrainę

Panowie oficerowie załatwiają nam podwózkę u kierowcy właśnie kontrolowanego pojazdu. Tak też docieramy do miejsca, z którego wyruszyliśmy. Stamtąd łapiemy stopa do Kiszyniowa, który jest naszym kolejnym celem. Mamy dwie opcje, możemy dojechać do stolicy Mołdawii i zwiedzić ją dzień wcześniej niż planowaliśmy lub wysiąść w połowie drogi i próbować dostać się do Naddniestrza. Ponieważ jest już przed południem, decydujemy się na pierwszą opcję, drugiej spróbujemy jutro.

Autostopem przez Mołdawię

Kiszyniów - betonowa stolica Mołdawii

Zwiedzanie Kiszyniowa to temat na osobny artykuł, dodam, że raczej krótki. Ponure, betonowe miasto i stolica najbiedniejszego państwa w Europie nie zachwyca, ale dobrze tu być, by wyrobić sobie własną opinię. Wracamy do hostelu i już myślimy o tym, czy jutro uda nam się zobaczyć, jak żyje się po drugiej stronie rzeki. Kolejnego dnia, ze względu na rozbudowany plan, decydujemy się na przejazd marszrutką, zamiast autostopowania. Dojeżdżamy do granicy Mołdawia – Naddniestrze. Kierowca informuje pasażerów o konieczności okazania paszportów. Na przejściu granicznym, tak jak mówił Jasza, nie dostajemy pieczątki, a karteczkę z datą i godziną przed którą musimy opuścić teren po drugiej stronie Dniestru. Mamy 24 godziny, zatem spokojnie zdążymy wrócić, tym bardziej, że planujemy zrobić to jeszcze przed zmrokiem.

Bloki w Kiszyniowie w Mołdawii
Stolica Mołdawii Kiszyniów
Stolica Mołdawii Kiszyniów
Stolica Mołdawii Kiszyniów

Nowe znajomości w drodze do Tyraspolu

W marszrutce poznajemy Aleksa z Finlandii, dla którego jesteśmy niemałą pomocą, ponieważ prawie nikt nie mówi po angielsku. Poznajemy również Pana Siergieja, który wykłada archeologię na uniwersytecie w Tyraspolu. Co ciekawe, mówi, że brał udział w wykopaliskach w Orheiul Vechi, jednej z głównych atrakcji Mołdawii. 

Tyraspol kontrola graniczna Naddniestrza

Od słowa do słowa, gdzie my gawarij pa polski, ruski i ukraiński, zostajemy zaproszeni razem z Aleksem na uniwersytet, na którym pracuje profesor Siergiej, aby obejrzeć muzeum archeologii i poznać odkrycia, których sam dokonał. Na miejscu jego asystent oprowadza nas po pomieszczeniu muzealnym i po angielsku opowiada o eksponatach umieszczonych w kolejnych gablotach. To nieprawdopodobne, co nieplanowanego może przytrafić się w podróży.

Uniwersytet w Tyraspolu
Uniwersytet w Tyraposlu
Tyraspol archeologia w Mołdawii

Mołdawia - Naddniestrze - Tyraspol - Lenin

Jeśli chodzi o sam Tyraspol, nazywany jest skansenem komunizmu i z takim nastawieniem jechałem odkrywać to miasto. Tymczasem na miejscu okazuje się, że jest ono całkiem zadbane, przynajmniej jeśli chodzi o główną, reprezentacyjną ulicę. Oczywiście nie brakuje betonowych budowli, blokowisk i szerokiego prospektu, jak zwykle w miastach postsowieckich. Mimo to kilkugodzinna wizyta jest całkiem przyjemna.

Tiraspol sheriff
Tiraspol Lenin w Mołdawii

Zwiedzając, mijamy takie miejsca jak wytwórnia ponoć znakomitego koniaku Kvint (nie próbowałem), pomnik czołgu, ambasada Abchazji i Osetii Południowej (quasi – państw podobnych do Naddniestrza, również nie uznawanych przez inne państwa), pomnik Suworowa na głównym placu oraz pomniki Gagarina, czy też Lenina, a także miejsca z symboliką sierpa i młota, których już dawno nie zobaczymy w Polsce.

Tiraspol czołg na placu
Tiraspol czołg i kapliczka
Tiraspol sheriff
Tyraspol Dniestr
Tyraspol sheriff oraz sierp i młot
Tyraspol skansen komunizmu
Tyraspol ambasada Osetii i Abchazji

Inne atrakcje Naddniestrza

Druga część wycieczki to podróż do miejscowości Kickany (Chitcani) i obejrzenie Monasteru Nowy Neamţ, który jest największym kompleksem religijnym w Mołdawii i jednym z najważniejszych zabytków.

Mołdawia zabytki Chickany Kickany monastyr
Naddniestrze Chickany Kickany monastyr
Mołdawia Chickany Kickany monastyr

Na zakończenie dnia udajemy się do wspomnianego wcześniej miasta Bendery, w którym znajdują się przede wszystkim twierdza oraz czołg.

Twierdza Bendery zamek
Bendery czołg
Bendery w Mołdawii

Historia, która trwa nadal

Naddniestrze jest miejscem specyficznym i niepowtarzalnym. W stolicy państwa, które oficjalnie nie istnieje, to znaczy nie jest uznawane na arenie międzynarodowej, nie ma oszałamiających zabytków, ani niezwykłych atrakcji. Jest za to historia, która trwa nadal i póki jest to możliwe, warto odwiedzić ten rejon. Tyraspol, Bendery i Kickany, te trzy miejsca najmocniej zaznaczyły obecność w mojej świadomości i te miejsca polecam przy okazji wizyty w Mołdawii, na wschód od Dniestru. Nie wiadomo, jakie zmiany przyniesie przyszłość, chociaż mało prawdopodobne wydaje się przyłączenie Naddniestrza do Rosji i to mimo najszczerszych chęci części mieszkańców. Na mapie Europy Naddniestrze to na pewno miejsce nie tyle niezwykłe, co po prostu inne, a w dobie masowej turystyki takie okazy nie trafiają się często.

Rysy korona gór polski

Siemanko! Ja jestem Karol, a Ty właśnie odwiedzasz moje miejsce w sieci. Znajdziesz tu informacje ze świata (mojego), kilka opinii i trochę faktów, o tym gdzie bywam i co odwiedzam. Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, kliknij tutaj.

Jeśli masz chwilę, zerknij tu:

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments