Kompas

Autostopem do pragi!

Kolejny zagraniczny autostop

Do Pragi z Andrychowa w Beskidzie Małym (A) udaje nam się dotrzeć na 7 razy.

 

Na dobry początek nie wybrzydzamy:

    – Jedzie Pani w kierunku Oświęcimia.. Hmm… My w kierunku Bielska, ale możemy wysiąść w Kętach (B), zawsze trochę bliżej. Jedziemy!

 

Niedługo po pożegnaniu przygarnia nas kolejny kierowca, kierunek Kobiernice (C).

 

Stamtąd na stopa do Bielska Białej (D) nie musimy długo czekać. Miły Pan kierowca, miła atmosfera, miłe pogaduszki. Wysiadka na przystanku i tu już czekamy na ten jeden samochód, który dowiezie nas do granicy, do Cieszyna. W końcu udaje się. Nas troje, trzy ogromne plecaki i 4 osobowy samochodzik marki nieznanej. My nie damy rady?  Ustalamy taktykę, kto prowadzi dialog, kto siedzi z przodu, kto z tyłu, kto trzyma plecak na kolanach, kto na plecach, wskakujemy do środka i ruszamy. 

 

W centrum Cieszyna (E) meldujemy się już przed 10:00. Z pomocą ludzi docieramy na wylotówkę.

Autostop do Pragi

Autostop sam w sobie jest sztuką wyboru, chociaż paradoksalnie w tej dyscyplinie nie ma złych decyzji. Można gdybać, czy trzeba było wybrać inną drogę, to wtedy bylibyśmy szybciej? Czy może trzeba było wsiadać do tamtego samochodu, bo ten wywiózł nas w szczere pole? Można planować, że dziś dojedziemy do miasta B, a zatrzymać się kilkanaście kilometrów za linią startu. Opcji jest mnóstwo.

Tego dnia pogoda nie stoi po naszej stronie. Nieustanna mżawka w niczym nie pomaga, a przecież kto chciałby zabrać ze sobą zmokniętych żebraków drogowych? Na wylotówce podjeżdża do nas kierowca, który informuje, że tu nic nie złapiemy i lepiej będzie jeśli cofniemy się 3 km na początek drogi ekspresowej, na rondo. A więc sztuka wyboru. Idziemy we wskazane miejsce. Wszystko okazuje się być prawdą: rondo, droga ekspresowa, mnóstwo samochodów, co może pójść nie tak? Coś poszło. Ponad 4 godziny stania i chwalenia się swoim kciukiem, to nie napawa optymizmem.

Autostop Praga

Wiesz kiedy stopujesz długo? Kiedy zaczyna boleć cię szczęka od sztucznego uśmiechu, serio. To jest ten moment, kiedy myślisz, czy nie lepiej było zostać w domu, w wygodnych kapciach, z ciepłym kakao, oglądając film lub czytając książkę. Ale później zatrzymuje się samochód. Ten moment jest nieporównywalny z żadnym innym. Porzucasz wszystkie złe myśli. Biegniesz ile sił z nadzieją, że to jest ten, na który czekasz od kilku godzin.

Szybka wymiana informacji. My jedziemy do Pragi, one tylko do Brna. Tym razem wyjątkowo możemy się zgodzić. W końcu rzadko zdarza się złoty strzał na 200 km. Dziewczyny, które nas podwożą okazują się być Niemkami, więc naturalnie porozumiewamy się po angielsku. W trakcie przejazdu humorki dopisują, niektórzy zasypiają, wypogadza się, jest w porządku. Wysiadamy na stacji (F), szybki obiad, wybranie dogodnego miejsca, ruszamy dalej.

 

Zatrzymuje się przesympatyczny Pepik, który jest skłonny podrzucić nas kilkanaście kilometrów na inną stację. Wsiadamy bez dwóch zdań. Korzystając z okazji przechodzimy na formę językową polsko – czeską. Śmiechy hihy, dokazywaniu nie ma końca. Wysiadka na benzinku (G) i tylko 200 km do celu, ekstra. Chodzimy po stacji, pytamy czy do Prahy, próbujemy kogoś złapać, bez skutku. Zbliża się noc. Nie pozostaje nam nic innego jak rozbić namioty, zjeść, odświeżyć się na pobliskiej stacji i liczyć, że jutro już będziemy na miejscu.

 

Budzimy się przed 7:00, chlebek, konserwa, banany. Pożywne śniadanie, nie ma co. Ponownie idziemy na poszukiwania dobrej duszyczki, które niestety nie przynoszą efektów. Zmieniamy taktykę i decydyjemy się wyruszyć na drogę dojazdową do autostrady. Mniej więcej po 45 minutach marszu i godzinie stania w pełnym słońcu zatrzymuje się sportowe audi na niemieckich blachach.

 

– Hi, where are you going? Maybe Praha?

 

Warto było zmienić miejscówkę. Nasz zbawiciel okazuje się być przedstawicielem handlowym na terenie Niemiec, Słowacji, Czech i Polski oraz lubi autostopowiczów. Rozmawiamy z nim chyba na wszystkie tematy. Od tych standardowych skąd? dokąd? dlaczego? rozpoczynając, poprzez wymianę życiowych doświadczeń, a na polityce w Polsce i dyktaturze Pana Kaczyńskiego kończąc. No nieźle.

Autostop Praga

W samo południe docieramy do Pragi (H). Czy to jest ten moment, kiedy jestem szczęśliwy? Zdecydowanie. Sama Praga zachwyca do tego stopnia, że goszcząc tam dwa dni, mam tylko ochotę na częstsze odwiedziny. Klimatyczne miasto, które rozkocha w sobie każdego, kto choć raz przespaceruje się przez Most Karola spoglądając na Hradczany. Rozkocha każdego, kto wśród gwaru i zgiełku turystów znajdzie niepozorną uliczkę z knajpą, w której skosztuje najlepsze piwo w tej części Europy. Ja już wiem, że tam wrócę, a Ty?

Rysy korona gór polski

Siemanko! Ja jestem Karol, a Ty właśnie odwiedzasz moje miejsce w sieci. Znajdziesz tu informacje ze świata (mojego), kilka opinii i trochę faktów, o tym gdzie bywam i co odwiedzam. Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, kliknij tutaj.

Jeśli masz chwilę, zerknij tu:

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments