Zwiedzanie Bostonu

Zwiedzanie Bostonu – Freedom Trail! Relacja godzinowa! Dzień 1.

Od kiedy moja siostra zaraziła mnie bakcylem podróżniczym, myślałem o odwiedzeniu Stanów Zjednoczonych. Nie spodziewałem się, że będzie możliwe to tak szybko i tak niskim kosztem. Dzięki programowi Camp America i ja mogłem spełnić swoje podróżnicze marzenia mając zaledwie 20 lat! Coś niesamowitego. Czas zacząć spam podróżniczy i obiecaną serię cotygodniowej relacji z odkrywania USA, w której opowiem co zobaczyłem oraz odpowiem na pytanie, jak to się stało, że nie zbankrutowałem podczas czterech tygodni spędzonych w drodze. Mam na myśli pisemną relację, bo na fanpage na bieżąco zamieszczałem fotorelacje z poszczególnych dni. Dopóki nie straciłem telefonu (sic!) wraz ze zdjęciami i filmami, prowadziłem także relację video na Instastory.

Niestety podczas pierwszego etapu pobytu w USA na campie, nie mogłem używać telefonu poza domkiem i pomieszczeniem z internetem, tzw. Wi-Fi Room, dlatego też nie jestem w stanie pokazać jak wyglądało życie w ośrodku. Na szczęście, po 63 dniach spędzonych na campie przyszedł czas, kiedy musiałem opuścić drewniany domek, wyjechać poza las i wreszcie wyruszyć na podbój Ameryki.

Dzień 1 – 20 sierpnia

Zwiedzanie Bostonu

Boston to najprostsze miejsce do zwiedzania na świecie! Ani trochę nie żartuję. Wystarczy kierować się Freedom Trail, czyli trasą opowiadającą o historii rewolucjonizmu, a co za tym idzie powstania Stanów Zjednoczonych. Szlaku tego nie sposób przeoczyć, bowiem oznaczony jest czerwoną cegłą wyłożoną na chodnikach i ulicach. Wraz z moim tureckim kompanem z campu, przemierzyliśmy tę trasę i sprawdziliśmy, co Boston ma do zaoferowania.

Na dworzec docieramy około godziny 11:00. Gdyby nie poszukiwania przechowalni bagażu, pewnie od razu zaczęlibyśmy zwiedzać. Tymczasem znaleźliśmy ją ukrytą na 5 piętrze południowej stacji autobusowej (South Station 700 Atlantic Ave), na której wysiedliśmy, pod nazwą Package Express. Od poniedziałku do piątku czynna od 7:00 do 20:00, w soboty i niedziele od 8:00 do 17:00. Koszt przechowania jednej sztuki bagażu – 10$. Zapłacone, czas odkryć trochę Ameryki!

12:00

Zwiedzanie Bostonu zaczynamy od Boston Tea Party Ship and Museum, czyli miejsca, w którym przedstawiono historię ‘Bostońskiego picia herbaty’. Znajduje się tam replika statku herbacianego z 1773 roku, z pokładu którego wyrzucono skrzynie z herbatą za burtę w proteście przeciwko wysokiemu cłu. W muzeum można podziwiać eksponaty z czasów rewolucji, a dla śmiałków przewidziana jest specjalna atrakcja. Można samemu zrzucić przewożony towar do wody. Dla nas jednak nie jest to wystarczająca zachęta by wstąpić do środka, idziemy dalej.

13:00

Wracamy z powrotem w kierunku stacji i wstępujemy do chińskiej dzielnicy. Przechodzimy przez okazałą bramę i idziemy w stronę Parku Boston Common. Jest to najstarszy park w Stanach Zjednoczonych, założony już w 1634 roku, czyli jeszcze przed oficjalnym powstaniem USA. Podziwiamy mniejszego brata Central Parku, spoglądając na wieżowce wyłaniające się zza drzew. Kiedyś na stosach palono tu czarownice, dzisiaj natomiast mieszkańcy swawolnie spacerują wśród alei drzew, dokarmając wrzechobecne kaczki. My czynimy podobnie. Park to pierwszy punkt na trasie Freedom Trail, dzięki której przemierzymy cały Boston, odwiedzając wszystkie najważniejsze punkty na mapie szlaku wolności. Jest to niejako preludnium do rozpoczynającej się wędrówki.

14:00

Natrafiamy na ślad czerwonej cegły wmurowanej w asfalt i już nie spuszczamy go z oczu. To wskazówka i plan na cały dziesiejszy dzień, ruszamy! Przy każdym ważnym miejscu widnieje tabliczka z opisem. Nie mniej jednak wyposażenie się w przewodniki i dodatkowe opisy jest dobrym rozwiązaniem. Od tej chwili zwiedzanie Bostonu będzie tylko przyjemnością i już wiem, że na pewno nigdzie się nie zgubimy. Drugim punktem Freedom Trail jest Massachusetts State House. Jest to budynek, którego nie sposób przeoczyć, którego kopuła pokryta jest 23-karatowym złotem. W środku obradują bostońscy urzędnicy. Ameryka to jednak Ameryka. Nasze urzędy miasta, czy ZUSy mogą tylko pozazdrościć.

Kolejnym przystankiem jest kościół Park Street. To właśnie w nim głoszono pierwsze kazania dotyczące zniesienia niewolnictwa, a w ostatnim czasie głośno protestuje się przeciwko zawieraniu małżeństw homoseksualnych.

Tuż obok znajduje się jeden z kilku cmentarzy na naszej trasie, cmentarz Granary z 1660 roku. Pochowano tu krewnych prezydenta Franklina, a jemu samemu postawiono kilkumetrowy obelisk. Spoczywają tu także bohaterowie wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych oraz ofiary bostońskiej rewolucji.

King’s Chapel, czyli Kaplica Króla to najstarszy tego typu budynek w Bostonie, na terenie którego znajduje się grobowiec Johna Winthropa, pierwszego gubernatora Massachusetts. Poza tym budowla charakteryzuje się klasycznym, kolonialnym stylem.

15:00

Mijamy kolejne punkty na mapie Freedom Trail. Póki co najlepsze jest jeszcze przed nami. Zwiedzanie Bostonu to głównie podróż po obiektach historychnych i poznawanie ich historii. Idą dalej, spoglądamy na pierwszą Szkołę Publiczną, która dziś nosi miano jednej z najbardziej prestiżowej w Stanach. Każda szkoła szczyci się swoimi znakomitymi absolwentami, którzy przez kilka lat przekraczali jej progi. Nie inaczej jest tutaj. Na dziedzińcu znajduje się posąg Benjamina Franklina, który uczęszczał do niej, zanim przeniósł się do Filadelfii.

Idąc dalej dochodzimy do Old Corner Bookstore, czyli po prostu Starej Księgarni Na Rogu. Miejsce to było centrum XIX wiecznej działalności literackiej. Przesiadywały tam takie persony jak Longfellow, Hawthorne, czy też Emerson. Śmiem uznać to miejsce podobnym do krakowskiej Piwnicy pod Baranami.

Tuż obok znajduje się Old South Meeting House, czyli kościół, w którym 16 grudnia 1773 roku protestowano przeciwko zbyt wysokim podatkom na herbatę, by jeszcze tej samej nocy doszło do bostońskiego picia herbaty. W danym czasie był to największy budynek w mieście, który mieścił nawet 5000 ludzi. Wstąpiliśmy do środka i na chwilę usiedliśmy w kościelnej ławce. Dla mnie był to pierwszy raz, kiedy trzymałem w ręku amerykańską Biblię. Dla mojego kolegi Turka, był to pierwszy raz kiedy trzymał w ręku Biblię w ogóle.

Kilkaset metrów dalej mieści się Old State House z 1713 roku. Najbardziej znany budynek w całym Bostonie znajduje się pośród wysokich wieżowców i już ten fakt czyni go wyjątkowym. W ogóle nie pasujący obiekt z epoki kolonialnej odegrał bardzo ważną rolę. To w nim, po raz pierwszy w Bostonie odczytano deklarację niepodległości.

Kontynuujemy zwiedzanie Bostonu szlakiem czerwonej cegły i dochodzimy Faneuil Hall, czyli odpowiednika greckiej agory, na której miejscowa ludność zbierała się, by posłuchać przemówień. Poza tym było to miejsce spotkań, w którym handlowano towarami. Wokół niego natrafiam na kilka przedstawień mimów i innych występów ulicznych. Ojciec z syenm grający na wiaderkach, pan grający na trąbce, grupa komików wchodząca na pionową drabinę i jeszcze kilka innych barwnych postaci.

16:00

Podążając za śladem czerwieni w podłożu docieramy do włoskiej dzielnicy, która kusi swoimi wąskimi uliczkami i knajpkami, by zostać tam na dłużej. Zwiedzanie Bostonu to nie tylko ciągłe podążanie za czerwoną cegłą. To też chwila na uzupełnienie energii i czas na zachwyt nad urokiem tego miejsca. Włoska Dzielnica okazuje się świetnym miejscem do odpoczynku i chwili relaksu przy włoskim espresso. My jednak, ponieważ zostawiliśmy bagaże w przechowalni czynnej tylko do 17:00, musimy się po nie wrócić, tak wiecie, expresso.

18:00

Wracamy na szlak i tym razem zwiedzanie Bostonu kontynuujemy z walizkami. Jakże śmiesznie musimy wyglądać ciągnąc za sobą wielkie walizy na kółkach. Większość mijających nas ludzi pewnie myśli, że idziemy do któregoś z pobliskich hoteli i dziwne spojrzenia zaraz zmieniają w serdeczny uśmiech. Wracając do tematu, nie bez powodu zawędrowaliśmy w te rejony. Znajduje się tu najstarszy dom w Bostonie, datowany na 1680 rok. Zamieszkiwał go Paul Revere, bohater znany z działań, które przyczyniły się do odzyskania niepodległości przez USA. Osobiście nigdy wcześniej o nim nie słyszałem, tak samo pewnie jak Amerykanie nie wiedzą nic o Mieszku I, ale w ramach ciekawostki warto było się przespacerować. Dom można zwiedzać, a w recepcji obok budynku można nawet znaleźć informacje po polsku.

Kilkaset metrów dalej znajduje się Old North Church z charakterystycznym czerwonymi lampionami. Niby kolejny zwykły kościółek, ale w czasach kolonialnych te czerwone światełka spełniały bardzo ważną rolę. Otóż informowały one mieszkańców o pozycji wojsk brytyjskich. W Ameryce znane jest powiedzenie: “One if by land, and two if by sea”.

Generalnie amerykańskie cmentarze nie robią na mnie wrażenia. To znaczy nie chodzi o historię i ludzi, jacy tam spoczywają, ale o ich charakter. Podobnie było z kolejnym punktem na naszej trasie, czyli Copp Hill’s Burying Ground. Polskie Powązki zdają się być dla mnie bardziej wymowne.

19:00

Przechodząc przez most i skręcając w prawo dochodzimy do najstarszego statku wojennego na świecie, który nadal jest w użyciu przez marynarkę wojenną, o wdzięcznej nazwie USS Constitution. Na jego pokładzie znajduje się także muzeum, niestety ze względu na późną porę nie mogliśmy już do niego wejść. Z wybrzeża rozciąga się wspaniały widok na panoramę Bostonu i chociażby z tego względu warto tu było przyjść. Mieniące się zachodzącym słońce szklane ściany wieżowców tylko dodały utoku tej chwili.

20:00

Ostatnim miejscem Szlaku Wolności jest Bunker Hill Monument, czyli liczący prawie 70 m obelisk, który jest symbolem Wojny o Niepodległość. To właśnie na tym wzgórzu rozegrała się pierwsza bitwa tej wojny w 1775 roku. Amerykanie upodobali sobie budowę takich betonowych klocków. W Europie mamy raczej doczynienia z bogato zdobionymi Łukami Triumfalnymi. Na tym kontynencie najwidoczniej wyszli z założenia, że symbolika tkwi w prostocie. Ciekawe, jak będzie prezentować się ten waszyngtoński obelisk?

Zwiedzanie Bostonu szlakiem Freedom Trail to najwygodniejsze i najłatwiejsze rozwiązanie. Tak jak wspomniałem, Boston to miasto, które zwiedza się najprościej na świecie! Po przejściu całej trasy oczywiście udajemy się skosztować tradycyjnego amerykańskiego jedzenia w McDonaldzie na Południowej Stacji, z której odjeżdża MegaBus do Nowego Jorku. Tak, smakuje tak samo jak w Polsce. To jeden z przykładów na to, że globalizacja ma swoje plusy. Ponieważ przejazd trwa 5 godzin, jest to idealny czas na drzemkę w autokarze. Dlatego też o 3:00 nad ranem melduję się na pokładzie i ruszam na kilka godzin zawitać w Wielkim Mieście. Z perspektywy czasu wiem, że to był ogromny błąd i nie powinienem przyjeżdżać do Nowego Jorku. Dlaczego? O tym w kolejnej części.

4 myśli na temat “Zwiedzanie Bostonu – Freedom Trail! Relacja godzinowa! Dzień 1.

Dodaj komentarz