Jak wygląda dzień pracy w amerykańskiej kuchni?

            Na campie najważniejsze są dzieciaki. Aby camp mógł funkcjonować, potrzeba ludzi, którzy spędzą z nimi czas, przygotują zabawy, aktywności, potrzeba także personelu, który przygotuje camp, przygotuje posiłek, posprząta, czy też zadba o bezpieczeństwo. U mnie na campie pracuje prawie 60 takich osób. Wśród nich pracuję także ja, jako tzw. pomoc kuchenna. Oprócz mnie jako kitchen staff pracują jeszcze cztery osoby: dwoje Turków, Meksykanin i Węgier. Nigdy nie wiadomo, czego spodziewać się po takiej międzynarodowej mieszance 😀 Pamiętam, że pierwsze dni były pełne obaw. W gruncie rzeczy, może trochę niepotrzebnych 😉 Nad nami czuwa amerykański menager, który zajmuje się mówieniem czym w danej chwili powinniśmy się zająć oraz pomocą naszej kucharce, która pełni rolę szefa kuchni. To ona w porozumieniu z dyrektorem campu ustala menu na cały tydzień, to ona zaczyna pracę o 5:40, aby na przykład przygotować jajecznicę dla 250 osób 🙂 Cała nasza siódemka tworzy Kitchen Staff!

 

Śniadanie na campie!

              6:30 to nasz czas. Cała kuchenna pomoc powinna o tej godzinie być już gotowa do działania. W praktyce pojawiamy się na kuchni kilka minut po. Domek w którym mieszkamy i kuchnię dzieli około 300m. Pora zacząć kolejny taki sam dzień, w którym tylko potrawy się zmieniają 😀 Każdy na wejściu rzuca zaspane dzień dobry. Po dwóch tygodniach każdy znalazł zadanie, którym zajmuje się każdego ranka i w którym stał się mistrzem.

             Drugą czynnością, zaraz po porannym dzień dobry jest umycie rąk oraz założenie rękawiczek. Można zaczynać! Jedna osoba zajmuje się przygotowaniem dzbanków z kawą i herbatą oraz uzupełnieniem akcesoriów do przygotowania gorących napojów. Druga osoba przygotowuje tzw. salad bar. Specjalny wózek wypełnia się kontenerami z jogurtami, granolą, owocami pokrojonymi w kostkę takich jak melony, ananasy, brzoskwinie oraz podawanymi w całości jak na przykład gruszki, jabłka, pomarańcze, czy winogrona. Kolejna osoba zajmuje się uzupełnieniem płatków, soków oraz mleka. Dzieciaki pochłaniają płatki z mlekiem na tony, serio. Przedostatnia osoba przygotowuje sztućce, talerze, szklanki i zmywarkę, a ostatnia osoba zaczyna przygotowywać śniadanie. Około 7:00, kiedy kolejno osoby kończą realizować swoje zadania, pomagają w przygotowaniu porannego posiłku.

   

               Przygotowanie najczęściej polega na wyciągnięciu produktów z lodówki lub zamrażarki, wypakowaniu i rozłożeniu na brytfannach oraz włożeniu do piekarników. Nic trudnego. W zależności od tego co serwujemy danego dnia oraz w jakim czasie się wyrobimy z przygotowaniem posiłku, my sami jemy śniadanie przed lub po przybyciu dzieciaków. W pierwszych tygodniach zazwyczaj nasze żołądki zapełniały się dopiero około 9:00, ponieważ wtedy dopiero jadalnia pustoszeje. Ponieważ jednak praktyka czyni mistrza, uporanie się z obowiązkami i zjedzenie śniadanie w 10 minut także nie stanowi problemu. O 7:45 do jadalni przychodzą dzieciaki, które rozkładają na stołach talerze, sztućce oraz kartony z mlekiem. W ciągu następnych piętnastu minut zaczynamy wydawanie posiłków. Miski, miseczki, talerzyki i talerze, widelce, łyżki, deserowe, niedeserowe. Czasami do każdej miski osobno wkładamy sałatę, pomidory, cebulkę, paprykę, mięso, a czasami na przykład serwujemy tylko jajecznicę i bułki.

 

               Około 8:00 rozbrzmiewa dźwięk dzwonka i zapada cisza. Najczęściej jeden z counsellorów mówi w skrócie o nadchodzącym dniu, jakie gry, zabawy, aktywności są przewidziane, po czym intonuje pieśń przedposiłkową. Na przykład każdy podnosi swój talerz i trzymając do nad głową naśladuje Tarzana nucąc: „Haaaaaalleluuuuuujaaaaah and eat some foooooood.” Kolejne uderzenie w dzwonek, można siadać do stołów. Dla nas oznacza to lawinę dzieci, czekających w kolejce na dokładkę. Nie obywa się także bez pytań: „czy można troszkę sera? A mogę ketchup? Macie sól? Mogę wziąć dwa kawałki arbuza?” Na szczęście liczba pytań spada z każdym dniem pobytu nowej sesji na campie 😀

                 Około 8:30 następuje uruchomienie zmywarki. Podejrzewam, że około 30 letni Hobart przeżył już tyle w tej kuchni, iż śmiem twierdzić, że już nic go nie pokona 🙂 Hobarta obsługują najczęściej trzy osoby, jedna po tzw. brudnej stronie podaje naczynia , a dwie pozostałe po tzw. czystej stronie odbierą je, wycierają i układają do szafek. Mycie naczyń i sprzątanie zajmuje około godziny. W zależności od tego, w ile czasu przygotujemy lunch, po skończeniu przygotowań mamy przerwę. Najczęściej przerwa zaczyna się około 10:30/11:00, a wracamy z niej do kuchni na 11:30.

   

Lunch, czy obiad?

               Następuje powtórka z rozrywki sprzed śniadania. Należy przygotować sztućce, talerze, zmywarkę, mleko, płatki, soki, salad bar oraz wydać lunch, na który dzieciaki oczekują o 12:30. Najczęściej jest to coś lekkiego, na zaspokojenie żołądka na jakiś czas. Trochę inaczej niż w Polsce, gdzie najczęściej między 12:00, a 15:00 zjada się syty obiad. Około 14:00 kończymy zmywać naczynia i można zabrać się za przygotowanie dinneru czyli właściwie obiadokolacji. Z reguły są to najbardziej czasochłonne czynności. Potrawy nie są bardzo skomplikowane, ale mimo wszystko delikatnie łatwiej przyrządzić jajecznicę, niż na przykład wołowinę 😀 Do tego nie wolno zapominać o uzupełnieniu salad baru z poprzedniego dnia, czego kilka razy nie uczyniliśmy i później tuż przed kolacją stawaliśmy na głowie, by wszystko wydać na czas 😀 Standardowo w zależności w jakim czasie zdążymy ze wszystkim, najczęściej od 15:00, mamy przerwę do 16:30, ponieważ godzinę później do kuchni wpada chmara zmęczonych dzieciaków rządnych jedzenia. W międzyczasie należy oczywiście przygotować sztućce, talerze, zmywarkę… W zależności od upału, rodzaju aktywności fizycznej, po wydaniu kolacji o 17:30 zaczyna się tworzyć kolejka po dokładkę lub długa kolejka po dokładkę 😀 Następnie gdy wszyscy wyjdą już z kuchni zadowoleni, czas przemieścić się na drugą stronę i rozpocząć proces zmywania. Oprócz samych naczyń czysta musi zostać także podłoga, dlatego zamiatanie i mycie jest nieodzownym elementem każdego wieczoru 😀 Nie można także zapomnieć o pokoju z sokami, płatkami i mlekiem 🙂 Na koniec dnia następuje generalne sprzątanie. Zamiatamy, myjemy podłogi i przygotowujemy się na kolejny dzień 🙂 Około 19:30/20:00 wreszcie czas na zasłużony odpoczynek.

   

W niedzielę nie ma rosołu! Jest spanie 😀

               Troszkę inaczej sytuacja wygląda w niedzielę, ponieważ wtedy zamiast śniadania i lunchu jest śniadaniolunch, tzw. branch o godzinie 10:00. Dlatego też niedziela jest tym dniem, kiedy nie musimy wstawać wcześnie, ponieważ na kuchni spotykamy się dopiero o 8:30 🙂 Dodatkowo większość potraw jest już gotowa, ponieważ w niedzielę serwujemy tzw. resztki, czyli to, co nie zostało zjedzone w ciągu tygodnia. Możecie mi wierzyć, ale każdy czeka na niedzielę 😀

               Statystyki mówią, że pracujemy około 10 godzin dziennie, ale nie ma co wierzyć statystykom. Statystycznie idąc z psem na spacer mamy po 3 nogi, także no 😀 Bywają dni, kiedy pracujemy 8 godzin, a bywają takie, kiedy nawet 13. Każdemu z pracowników przysługuje jeden dzień wolnego w tygodniu, a ponieważ urlop przypada jednocześnie dla dwóch osób, z podstawowej szóstki zostają tylko cztery osoby. Do tego najczęściej poniedziałek jest dniem dostawy, a sobota dniem generalnego sprzątania. Mimo, że praca nie należy do trudnych, wszystkie czynności wykonuje się na stojąco, co skutecznie prowadzi do zmęczenia :/

   

               Tak jak wspomniałem, na szczęście raz w tygodniu przypada jeden dzień wolnego, a właściwie 24 godziny. W moim przypadku od 17:00 we wtorek, do 17:00 w środę. Można w tym czasie wyjechać poza camp i zresetować się po całym tygodniu. Niestety nie wszystko jest takie proste. Camp jest położony w lesie, trochę na odludziu i do najbliższego miasta jest 30 minut drogi… samochodem 🙂 Dlatego warto zaprzyjaźnić się z Amerykanami, ponieważ praktycznie każdy z nich ma samochód. Dzięki temu można zobaczyć trochę okolicy lub przynajmniej pojechać na zakupy do Walmartu relaksując się spokojnie, bez obecności wrzeszczących dzieciaków 😀

   

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *