AUTOSTOPCHALLENGE DO CHORWACJI! MAJÓWKA! [FILM] Dlaczego dwa razy zatrzymała nas policja?

      Podczas majówki w domu siedzieć po prostu nie wypada. Można grillować, można wyjść w góry, można zobaczyć jeszcze nie odwiedzone. Kilka tygodni przed ubiegłoroczną majówką zawziąłem się na trzecią opcję. Po sukcesie wyprawy autostopem z gór na Woodstock, w konsekwencji nad morze i z powrotem, nie mogło być inaczej. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wiadomo.

Bo obiecałem!

img_20160503_164525.jpg
Dzień dobry, do Chorwacji poproszę.

     Pamiętasz, jak wspominałem w pierwszym wpisie z tej wyprawy, z kim miałem pierwotnie wyruszyć? Komu obiecałem, że skoro nie tym, to następnym razem pojadę z nią stopem w nieznane? Umowy dotrzymałem. Warto pamiętać, że majówka rządzi się swoimi prawami. Plany planami, ale jeśli pogoda nie dopisze, może nie wiele z nich zostać. Może warto wybrać się tam, gdzie słońce świeci częściej niż w Polsce? Ale, że za granicę? Przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia. Chorwacjo! Nadjeżdżamy!

      Przeglądając otchłań internetu natrafiam na informację o wyścigach autostopowych. Z wielu miast w Polsce stopuje się najczęściej na południe Europy. Najbardziej znanym wyścigiem jest ten wrocławski, AutostopRace. Tam jednak miejsca wyprzedają się po kilku minutach. Muszę wybrać coś pewniejszego. Warszawa. Z Warszawy do Chorwacji. Robimy to!

IMG_20160502_165728
Zadar!

Autostopchallenge!

      W stolicy musi być bardziej światowo. Nie bierzemy udziału w wyścigu, tylko w challenge’u. Niewykorzystane nieobecności na uczelni nareszcie się przydadzą. Spakowany, pełen entuzjazmu i głodny wrażeń, docieram do WWA w czwartkowe popołudnie. Przed snem dopinamy wszystko na ostatni guzik. Trasa, karton, marker, Wiedeń. Pierwszego dnia chcemy dotrzeć do Wiednia. Ambitnie, ale nie niemożliwie. Nocuje u mojej towarzyszki podróży. Wczesne wstawanie, szybkie śniadanie, docieramy na miejsce zbiórki. Otrzymujemy zestaw startowy, w tym koszulki, napoje, alkohol, kilka innych fantów od sponsorów, pamiątkowe zdjęcie i w drogę!

That’s the sound of da police!

12976343_265850120417384_484513877_n
Na starcie Autostopchallenge.

     Sama autostopowa podróż do Zadaru wygląda jak dziesiątki innych. Na granicy w Cieszynie poznajemy inną parę autostopowiczów, Maćka i Adama. Trochę się zaprzyjaźniamy. W Czechach, około pierwszej w nocy zatrzymuje się tir. „Zobaczyłem polską flagę w ostatnim momencie, musiałem się zatrzymać!” Nocną porą przemierzamy autostradę na pokładzie samochodu ciężarowego. Mimo, że w kabinie znajduje się tylko jedno miejsce dla pasażera, pod osłoną nocy nie jest to problemem dla kierowcy. Beztroskie chwile zostają przerwane. „Ja tu mam zjazd za kilometr, a do najbliższej stacji jest 40 km, najlepiej będzie jak wysiądziecie, bo to w ogóle w drugą stronę” W przepływie emocji podejmujemy decyzję, wysiadamy.

snapchat-6350406747642796172-e1494512735973.jpg
Na granicy cieszyńskiej.

      Życie szybko weryfikuje nasz pomysł. Zgarnia nas policja. Na szczęście tłumaczenia okazują się wystarczające. Podwożą nas na najbliższą stację benzynową. Mamy surowy zakaz łapania stopa na autostradzie. Skruszeni i smutni przepraszamy za całe zajście. Cała sytuacja wygląda dość groteskowo, kiedy nasz angielski nie domaga i próbujemy konwersacji polsko – czeskiej. Mimo wszystko Pepiki reagują pozytywnie, możemy ruszać dalej. Do Wiednia docieramy przed południem. Choć plany zakładały inny scenariusz, ten też jest w porządku. Pierwszy Challenge zaliczony! Metrem docieramy do katedry Św. Stefana. Cykamy fotkę na potwierdzenie, ruszamy dalej.

Już dojechali!

      W międzyczasie dociera do nas informacja, że pierwsza para jest już na miejscu. Ale co? Jak? Tak szybko? No tak, dziewczyny. Nie ważne. Wylotówka. Graz, Maribor, Zagrzeb. Docieramy po kolejnych, nie małych przygodach. Kolejny raz zatrzymuje się przeuroczy kierowca tira. Tym razem za dnia, kolejny raz w dwuosobowej kabinie przemierzamy kilometry. Kolejny raz wysadza nas na autostradzie. Kolejny raz zabiera nas policja. Tym razem austriacka. Rozumieją nas. Maj, wolne, autostopem do Chorwacji, kierowca tira, zdarza się. Obywa się bez mandatu. A takiego w euro nie życzę nikomu.

IMG_20160504_004744
Na autostradzie nie łapiemy!

Częstujemy ich piwem z Polski!

snapchat-5688147150087868672.jpg
Obdarowali nas jedzeniem!

      Kilka stopów dalej trafiamy na międzynarodową grupę robotniczą. Czech, Słowak, Chorwat i dwoje Słoweńców. Pracownicy budowlani pełni śmiechu i zabawy. Dawno nie mieliśmy tak doborowej atmosfery. Bariera językowa po prostu nie istnieje. Jak wspominałem na początku w ekwipunku od organizatora dostaliśmy po puszce piwa. Lepszego momentu na podzielenie się złocistym trunkiem nie będzie. Piwo z Polski wzbudza nie małe pożądanie. Oczy błyszczą, zęby się bielą, entuzjazm kipi. Co z tego, że nie jest zimne, że nie jest schłodzone. To nie ma znaczenia. PIWO Z POLSKI!! Zjeżdżamy z trasy. Znajomy Turek ma tam budkę z kebabem. To była jedna z najpiękniejszych chwil w życiu. W zamian za alkohol dostaliśmy po kebsie. Głodni i wychudzeni zostajemy obdarowani soczystym kebabem. Coś pięknego. Dla takich chwil się żyje!

Musimy zawrócić!

13151182_829407490497058_561783290_n
Pod Muzeum Narodowym w Zagrzebiu!

      Kilka stopów później docieramy do Zagrzebia. Kolejny challenge zaliczony! Zdjęcie przed Teatrem Narodowym, obiad, można ruszać dalej. Kolejny raz spotykamy inną parę autostopowiczek, Agę i Olę. Kolejny raz trochę się zaprzyjaźniamy. Po mniejszych i większych problemach udaje się złapać stopa na wylotówce. Po dotarciu do stacji benzynowej, okazuje się, że wszyscy wracają do stolicy, a nie jadą nad Adriatyk. W międzyczasie oczekiwania na któregoś kierowcę, dojeżdżają kolejne pary autostopowiczów. Kiedy na miejscu pojawia się około 10 osób oczekujących na transport, decydujemy się zawrócić do bramek na autostradzie. I to jest strzał w dziesiątkę!

Meta jest nasza!

snapchat-8204431152016226406.jpg
Fotka z naszymi rywalami!

      Przed autostradowymi bramkami zatrzymuje się samochód klasy Premium. W środku mężczyzna w wieku około 50 lat. Koszula, marynarka, telefony służbowe. „Where are you going? Zadar? Come on!” Ze stolicy Chorwacji nad Adriatyk łapiemy stopa na 300 kilometrów z prezydentem Zadaru. Rangą podobnie jak Majchrowski w Krakowie.

        Ponieważ bywał w Polsce i lubi młodzież, tematów nam nie brakuje. Jak na prezydenta przystało, zna wszystkich. Mimo, że niekoniecznie ma po drodze, zawozi nas pod sam ośrodek, pod sam budynek recepcji. Gdy podjeżdża pod szlaban, tylko skinienie ręki wystarczy, by przeszkoda uniosła się do góry. Po chwili wielkich podziękowań nastaje ten moment. Dociera do nas, że się udało! Dotarliśmy do mety! Eliza się wzrusza. Nie jest ważne, czy pierwsi, czy ostatni, czy gdzieś w środku tabeli. Ważne, że cało i bezpiecznie dotarliśmy. Coś pięknego. Poprzeczka po poprzednim roku została podniesiona znacznie wyżej. Ciekawe co przyniesie następny rok.

Wspomnienia wracają!

      Meldujemy się w recepcji. Tej samej recepcji, w której gościłem dwa lata wcześniej podczas wyjazdu na Zieloną Szkołę. Tyle wspomnień z tego miejsca nagle wraca na jego widok. Wszystkie akcje, imprezy, znajomi, śniadania, kąpiele, coś wspaniałego. Zapowiada się, że ten przyjazd pozostawi po sobie w pamięci też nie jedno wydarzenie. Po drodze do domku spotykamy Agę i Olę i jeszcze kilka innych osób. To co się dzieje w Chorwacji, zostaje w Chorwacji. Pozostałą część można zobaczyć w poniższym filmie:

Wygraliśmy challenge!

      Jak na challenge przystało, trzeba wykonać kilka zadań. Za każde zadanie jest przewidziana pewna ilość punktów. Ci, którzy zdobędą ich największą ilość, mogą wygrać kamerki GoPro. Ci którzy będą mieli trochę mniej tych punktów, mogą zdobyć vouchery na podróżowanie europejskim przewoźnikiem na wszystkich trasach przez nieograniczony czas aż do lipca. Za kolejne miejsca można zdobyć śpiwory, plecaki i mnóstwo innych przydatnych rzeczy dla podróżników.

img_20160502_055604.jpg
Camping w Zatonie.

      Musisz przyznać, że jest to całkiem kusząca propozycja. Dlatego też warto się spiąć. Zrealizowaliśmy z Elizą prawie wszystkie możliwe challenge. Stworzyłem artystyczne napisy, zrobiłem film, który mam nadzieję przed chwilą obejrzałeś, dodaliśmy zdjęcia na Instagram, okraszone odpowiednim hasztagiem, odwiedzaliśmy punktowane miejsca i wiele, wiele innych! I wiesz co? Warto było! Mimo, że nie dojechaliśmy na miejsce jako pierwsi, za co było przewidziane najwięcej punktów, zdobyliśmy drugie miejsce! Dla nas to jak zwycięstwo! Coś niespodziewanego! Pierwszy raz na wyścigu autostopowym i zdobywamy drugie miejsce. Mega! Zrobiliśmy coś naprawdę niezwykłego.

      Z tego miejsca chcę pozdrowić wszystkich, których poznałem podczas tamtej majówki, szczególnie tych, z którymi mam kontakt do dzisiaj. Chcę także podziękować wszystkim, którzy przyczynili się w jakiś sposób do tego, że mogę realizować siebie. Elizie, mojemu ziomkowi za niezbędną pomoc, mnóstwo śmiechu i wytrzymanie ze mną przez całą drogę. Do następnego razu!

Snapchat-5183224163734827228

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *