Zwiedzanie Filadelfii w 1 dzień z plecakiem! Dlaczego była pierwszą stolicą USA? Dzień 3.

Dzień 3 – 22 sierpnia

Zwiedzanie Filadelfii

Po znakomitej wizycie w Bostonie i zupełnie niepotrzebnej w Nowym Jorku, przyszedł czas na 7 godzinne odkrywanie Stanów Zjednoczonych. Przez ten czas nie zobaczę wszystkiego, ale najważniejsze punkty na mapie miasta jak najbardziej są w moim zasięgu. Zwiedzanie Filadelfii czas zacząć!

8:00

Zwiedzanie Filadelfii warto zacząć od najstarszej ulicy w USA, Elfreth’s Alley, datowanej na 1720 rok. Krótka, niepozorna alejka stanowi punkt obowiązkowy zwiedzania oraz jest idealnym miejscem do rozpoczęcia wędrówki. W godzinach porannych zastaję tam zaledwie parę małżonków podziwiającą XVIII zabudowę, dlatego jest czas na spokojne zrobienie zdjęć bez tłumu gapiów. Chwilę po tym jak wychodzę z alejki, nadjeżdża autobus pełen chińskich turystów. Tylko sobie wyobraź, jak w jednym momencie magia tego miejsca pryska, zadeptana przez dziki tłum azjatyckich fotografów wszystkiego. Uff, udało się…

9:00

Kieruję się Garden Street w stronę centrum. Podziwiam architekturę miasta, podglądam amerykański styl życia, zaglądam przez wystawy sklepowe. Te amerykańskie gabloty zawierają przede wszystkim flagę. Nie ważne, czy sklepik prowadzi Meksykanin, Hiszpan, czy Wietnamczyk, widzisz flagę i wiesz, że jest po amerykańsku. Dochodzę do kulminacyjnego punktu Filadelfii. Przede mną niepozorny budynek, który jednak odegrał jedną z najważniejszych ról w historii powstania Stanów Zjednoczonych. To właśnie tu, w Independence Hall podpisano dwa najważniejsze dokumenty dla USA. W 1776 roku 13 kolonii ogłosiło Deklarację Niepodległości Stanów Zjednoczonych, a w 1787 roku zatwierdzono pierwszą na świecie Konstytucję Stanów Zjednoczonych. Budynek Independence Hall jest udostępniony bezpłatnie i zwiedza się go z przewodnikiem co 15 minut. Dlatego w Visitor Center położonym po drugiej stronie ulicy odbieram bilety na konkretną godzinę. Przed wejściem na teren obiektu przechodzę przez barierki i po krótkim przeszukaniu, z papierkiem w ręku rozsiadam się wygodnie na ławce, oczekując na swoją kolej.

Zdjęcie użytkownika Karol Rajda - Interviewer Camp America.

10:00

Po wizycie w kolebce USA kieruję się do Liberty Bell Center. Jest to muzeum historii Stanów Zjednoczonych, w którym znajduje się Dzwon Wolności, czyli Liberty Bell. Przypomina on o drodze USA do wyzwolenia się spod kolonialnego ucisku. Również można go zwiedzać bezpłatnie, wejście wymaga jedynie odczekania kilkunastu minut w kolejce. Informacja z broszurki, którą znalazłem, głosi: „Dzwon został odlany w 1752 roku dla upamiętnienia 50 rocznicy Pensylwańskiej Karty Przywilejów. Od czasu, gdy zajął miejsce wysoko na wieży, niewielu wiedziało o napisie na dzwonie: „Obwołajcie wolność ziemi wszystkim obywatelom jej.” Zamilkł około 1846 roku, zużył się i pękł po blisko stuletniej służbie. Jednakże jako przypomnienie, eksponowano go na wystawie upamiętniającej stulecie powstania Stanów Zjednoczonych w 1876 roku, przypomniał czasy wspólnej walki Amerykanów o niepodległość. Wędrował przez cały naród jako skarb amerykański, wszędzie wywołując potriotyczne postawy.”

11:00

Napełniony historyczną wiedzą kontynuuję zwiedzanie Filadelfii – pierwszej stolicy USA, kierując się w stronę szklanych wieżowców. Dochodząc do ścisłego centrum nie sposób przeoczyć ratusza z posągiem założyciela Williama Penna na szczycie. Dla mnie osobiście budynek jest zbudowany na wyrost. Trochę zbyt ekspresyjny, ale mieszkańcom Filadelfii podobno bardzo się podoba. Był budowany jako najwyższy budynek na świecie, a ponieważ trwało to aż 30 lat, został przewyższony m. in. przez Wieżę Eiffla, czy też Washington Monument, który odwiedzę już jutro. Tymczasem wędruję dalej.

Nieopodal znajduje się niezwykła i kontrowersyjna budowla, czyli Świątynia Masońska z 1873 roku, będąca narodowym zabytkiem historycznym. Amerykanie nie kryją się z tym, że rządzą nimi mafie, służby i loże. Budowla ta jest domem dla wielkiej loży wolnomularzy, do której należał m.in. George Washington. Nie jest przypadkiem, że znajduje się właśnie tutaj, gdzie oficjalnie zaczęła się historia Stanów Zjednoczonych. Budynek można zwiedzać za opłatą 15 $, a wejścia odbywają się co pełną godzinę.

12:00

Kolejnym przystankiem na trasie zwiedzanie Filadelfii jest długa na kilka kilometrów aleja flag. Obok niej można natknąć się na pomniki dwóch Polaków, Mikołaja Kopernika i Tadeusza Kościuszki. O ile ten pierwszy przysłużył się całemu światu, o tyle Kościuszko przysłużył się USA, walcząc podczas wojny po ich stronie. W Filadelfii mieści się także dom, w którym mieszkał Kościuszko, z zachowanymi przedmiotami, którym sam używał, jednak oglądanie mebli, ubrań i dokumentów nie stanowi celu mojej wizyty.

 

 

13:00

W dalszym ciągu spaceruję wzdłuż wspomnianej alei flag, dochodząc aż do muzeum sztuki. Na odwiedzanie muzeów przewidziałem cały dzień pobytu w Waszyngtonie, dlatego pomijam wstęp do środka. Jednak wizyta w tym miejscu nie jest bezcelowa. Jeśli ktoś oglądał film ‚Rocky Balboa’ doskonale będzie kojarzył schody prowadzące do muzeum. Warto wbiec po nich na górę i stojąc na szczycie unieść ręce w geście zwycięstwa. Wysiłek wynagradza niesamowita panorama Filadelfii. Obok słynnych schodów mieści się pomnik Rockiego Balboa. W godzinach szczytu warto zarezerwować sobie trochę czasu na stanie w kolejce do zdjęcia z postacią.

14:30

Przemierzyłem Filadelfię spacerując począwszy od punktu historycznego, aż do ikony popkultury. Nastał czas powrotu po bagaż do hostelu i jakiś szybki obiad. Tą samą linią metra jadę na przystanek Mega Busa i przystaję w kolejce do autokaru. Zwiedzanie Filadelfii uważam za zakończone!

16:15

Zajmuję wygodne miejsce na piętrze i zasypiam. Tymczasem mała rada: nie wybierajcie miejsca w przedniej części, ponieważ przez cały czas podróży zostaję poddany bezpośredniemu działaniu klimatyzacji. Z tyłu chyba nie ma tak ogromnej kratki wentylacyjnej. Skutkuje to zapaleniem gardła, którego nie będę mógł się wyzbyć przez kolejne dwa tygodnie.

 

Waszyngton

20:00

Przyjeżdżając do Waszyngtonu, z lekkim bólem gardła docieram do Union Station, w której oczekuje na mnie moja Natalia, której camp znajdował się niedaleko stolicy, a która skończyła go kilka dni później niż ja skończyłem swój. Nerwowo rozglądam się nie tylko szukając mojej wybranki wzrokiem, ale też podziwiam architekturę budynku, który sam w sobie jest pierwszą odwiedzoną atrakcją na mapie stolicy.

21:00

Z walizkami na kółkach dochodzimy do naszego hostelu, w którym spędzimy dwie kolejne noce. Washington International Student Center jest w gruncie rzeczy najtańszy, przez co znajduje się dosyć daleko. Nie mamy wyjścia, po przybyciu na miejsce od razu padamy ze zmęczenia i zasypiamy z myślą, że Waszyngton już czeka!

2 thoughts on “Zwiedzanie Filadelfii w 1 dzień z plecakiem! Dlaczego była pierwszą stolicą USA? Dzień 3.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *